niedziela, 14 lutego 2021

"Kariera Nikosia Dyzmy", reż. Jacek Bromski, Polska 2002

Pamiętam, jak w 2002 roku ten film wchodził do kin. Pamiętam stojące przy drodze do Gdyni billboardy z plakatem filmu, przedstawiającym Cezarego Pazurę z cygarem. 

Jest to więc dla mnie wciąż film nowy, pomimo swojej pełnoletności. Tym bardziej, że się nie postarzał.

Oczywiście, nic nie prześcignie genialnego serialu w reż. Jana Łomnickiego z 1980 roku, z niezapomnianym Romanem Wilhelmim, zrealizowanym na podstawie powieści Tadeusza Dołęgi - Mostowicza. Niemniej, omawiana tutaj wersja tej historii też jest dobra.

Autorzy filmu akcję historii o Nikodemie Dyzmie postanowili przenieść do początku XXI wieku. Do lat, gdy Polska już była nowoczesna, ale już pukała do UE, co zresztą widać w filmie. I też dlatego scenografia wydaje się współczesna.

Film jest świetny ze względu na kreacje aktorskie. Cezary Pazura trzyma swój komediowy poziom, choć jego rola - Nikosia Dyzmy, nie opiera się na charakterystycznej dla komedii mimice i ruchach. Nikoś jest tu wystraszony, strapiony, czasem śmiertelnie poważny (szczególnie, że wykonuje zawód grabarza). Oprócz tego plejada aktorów: Krzysztof Globisz, Krzysztof Pieczyński, Mikołaj Grabowski, Olgierd Lutkiewicz, a z Pań Ewa Kasprzyk, Danuta Rinn i niezapomniana Anna Przybylska.

Jakość filmu o dwie poprzeczki przynosi jednak rola Kilińskiego - producenta zagęszczaczy spożywczych, granego przez Andrzeja Grabowskiego. Bez genialnych, choć często wulgarnych bon-motów tej postaci, ten film nie byłby taki sam.

Następną rzeczą jest humor sytuacyjny, dobrze wyważony i rozłożony. Ot, jako przykład jedna z pierwszych scen. Po ochrzanieniu na rządowym bankiecie premiera Terkowskiego (Lew Rywin, niedługo przed aferą), Nikoś w oczach dygnitarzy staje się najpierw doktorem, potem doktorem ekonomii... i to wciągu kilkunastu sekund.

Polecam film, dla śmiechu :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz