wtorek, 13 października 2020

"Zasieki"

Zasieki, reż. A. J. Piotrowski, Polska 1973 r. 

W rocznicę bitwy pod Lenino (12-13 X 1943 r.) chciałbym polecić film "Zasieki", w reżyserii Andrzeja Jerzego Piotrowskiego. Kanwą filmu jest opowiadanie Janusza Przymanowskiego, czyli autora "Czterech Pancernych".

Dlaczego chcę polecić ten film? Z kilku względów. Przede wszystkim jak na swoje czasy, nie jest to film tak bardzo propagandowy. Zostały tutaj w formie retrospektyw ukazane losy żołnierzy I Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki, także te wcześniejsze, od wybuchu wojny. Widzimy tu oficera kampanii wrześniowej (Janusz Bylczyński), następnie Ślązaka (Andrzej Wojaczek), wraz z ukazaną sceną jego przymusowego werbunku do Wehrmachtu, czy byłego więźnia kamieniołomu w ZSRR (Olgierd Łukaszewicz), co zostało pokazane bardzo sugestywnie. Można więc powiedzieć, iż nieco bardziej prawdziwie pokazuje on losy "Berlingowców", niż mówiła o tym propaganda. Ponadto oficer polskiej dywizji (w tej roli Jerzy Janeczek) wydaje w filmie komendy kompanii w języku rosyjskim, a inny oficer (Andrzej Kopiczyński) mówi z silnym akcentem tego języka. Warto wspomnieć, że kadry, także te wysokie, Ludowego Wojska Polskiego aż do 1956 roku rekrutowały się z oficerów Armii Czerwonej. Obecnie jest to znany powszechnie fakt, przed 1989 r. jednak tak się tym nie chwalono. Ukazano również postać oficera politycznego bez stopnia wojskowego, co wywołuje pewien problem protokolarny u żołnierzy. Większy wydźwięk ma jednak "rozmowa" prowadzona przez niego z żołnierzami i reakcja jednego z tych ostatnich.

Co więcej, co może stanowić już pewien ewenement w kinie prlowskim, pokazano nawet epizod z 17 września 1939 roku, i to wcale nie w atmosferze przyjaznego witania sie z wkraczającą wtedy do Polski Armią Czerwoną. Być może z tych względów, o czym można dowiedzieć się z Wikipedii, film został zamknięty przez cenzurę aż na 10 lat. Co prawda nie brak i kwestii propagandowych.

W tym filmie widać też trudy żołnierskiego życia. Zapada w pamięć choćby scena krojenia chleba. "Na trzy" części, co wywołuje zdziwienie żołnierki (Anna Nehrebecka). Po chwili jednak dowiaduje się, że czwarty żołnierz do podziału bochenka zginął. Nie brak także drastycznych scen walki.

Oprócz tego ciekawa jest sama akcja, rodem z hollywódzkich filmów wojennych. Oto trzech żołnierzy (oprócz wspomnianych: Damian Damięcki) ma za zadanie przeciąć niemieckie zasieki. Widzimy m. in. przygotowania do tego czynu.

I po trzecie, film jest dobry pod względem artystycznym. Zawiera m. in. ładne zdjęcia, retrospekcje. Sugestywne jest już pierwsze ujęcie, gdy polskie wojsko maszeruje przez zniszczoną wieś śpiewając "Wiła wianki i rzucała je do falującej wody..."  Warto wspomnieć o muzyce Jerzego Maksymiuka.

Polecam, gdyby leciało w TV.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz