Tą niewielka, niepozorna książeczka, a właściwie przedrukowany ponownie artykuł, posiada wielką wagę dla umysłu. Jak to autor, wtedy jeszcze arcybiskup Buenos Aires, a obecnie papież Franciszek, pisze we wstępie, praca ta dotyczy korupcji. Powstała ona bowiem m. in. w związku z aferą korupcyjną w Argentynie w 1991 roku. Jednak szerzej, opisuje ona zepsucie, które, co autor kilkakrotnie podkreśla, jest czymś innym, niż grzech.
Zepsucie bowiem jest to "stan", gdy człowiek nie tylko nie widzi już swoich grzechów, swoich wad, złych uczynków, ale uznaje je za coś normalnego. I to nie byłoby jeszcze niczym zgubnym, gdyż grzechy zdarzają się każdemu i można uzyskać przebaczenie, a następnie się poprawić. Jednak dodatkowo osoba dotknięta zepsuciem nie widzi już w nich nic złego, a co więcej buduje wokół nich system, teorię, "doktrynę", która usprawiedliwia, czyni słusznym i akceptowalnym czynienie zła. Nie odnosi się to tylko do korupcji, ale też codziennych sytuacji. Grzechy stają się również czymś, co zyskuje zgodę społeczną.
Budowanie takich własnych systemów, doktryn, jak zaznacza autor, równa się jednak zaprzeczaniu prawdy, uciekaniem od niej. Systemy te są bowiem urojone i powstają w myśli człowieka.
Co jest przyczyną? Autor z punktu widzenia religijnego wskazuje, iż jest nią obawa przed nadzieją płynącą od Boga, że przyjęcie tej nadziei jest zbyt trudne. Łatwiej jest trwać w swoich przekonaniach i sposobach na obchodzenie różnych rzeczy. Na końcu autor odnosi się w tej kwestii również do "zepsutych" duchownych.
Te poważne pytania i spostrzeżenia budzą więc refleksję. Może przede wszystkim nad samym sobą. Ile razy się oszukuję, usprawiedliwiam, mówię: "tak jest lepiej"?
Książka warta lektury, nie tylko dla osób wierzących.